sobota, 14 lipca 2012

FC Liverpool sprowadził napastnika z Włoch



Do tej pory najwięcej na nowych piłkarzy z angielskich klubów wydała Chelsea Londyn, ale Liverpool FC też zamierza wzmocnić swój skład. The Reds sfinalizowali właśnie transfer napastnika reprezentacji Włoch, Fabio Boriniego, który ze "Squadra Azzurra" wywalczył wicemistrzostwo Europy.
21-latek przeszedł w piątek testy medyczne, a następnie podpisał kilkuletni kontrakt. Według doniesień brytyjskich mediów, suma transferu wyniosła niespełna 8 milionów funtów.
Borini to pierwszy piłkarz, który przeszedł na Anfield Road od czasu, gdy nowym menedżerem Liverpoolu został Brendan Rodgers. Co ciekawe, zbliżający się sezon będzie już trzecią okazją dla obu do współpracy. Wcześniej podobna sytuacja miała miejsce w Chelsea, której Włoch był zawodnikiem w latach 2009-2011, a także w Swansea City, do którego był wypożyczony.
Napastnik w zakończonym już sezonie zdobył dziewięć bramek w 24 meczach Serie A. Swoją postawą zwrócił na siebie uwagę selekcjonera reprezentacji Włoch, Cesare Prandelliego, który powołał go do kadry na Euro 2012. Na polsko-ukraińskim turnieju Borini nie zagrał jednak ani minuty.

Wysoka porażka Borrusii Dortmund z belgijskim rywalem



Od zwycięstwa Borussia Dortmund rozpoczęła przygotowania do nowego sezonu. Teraz jednak podopieczni Jürgena Kloppa musieli przełknąć gorycz porażki. W sparingu z Club Brugge lepsza okazała się była drużyna Ivana Perišicia, wygrywając 3:1.
W składzie BVB na to spotkanie zabrakło trójki Polaków - Jakuba Błaszczykowskiego, Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka. Wszyscy nadal odpoczywają po udziale w mistrzostwach Europy w Polsce i na Ukrainie.
W meczu towarzyskim, który podopieczni Jürgena Kloppa rozegrali w środę, wygrali 2:1 z SV Meppen. Bramki dla drużyny mistrza Niemiec zdobyli wówczas Mustafa Amini oraz Jonas Hofmann.
Kolejnym rywalem Borussii w przygotowaniach do nowego sezonu będzie Rot-Weiß Erfurt (3. Liga). Mecz zaplanowano na środę 18 lipca.
Club Brugge - Borussia Dortmund 3:1 (2:1)
Bramki: Refaelov 3, Jørgensen 18, Vásquez 90 - Bittencourt 26

Szczęsny w różowym


Spośród wszystkich kolorów różowy jest powszechnie uważany za najmniej "piłkarski", zarówno przez kibiców, jak i samych piłkarzy. Wojciech Szczęsny będzie musiał jednak przełknąć gorzką pigułkę. Okazuje się bowiem, że w nadchodzącym sezonie będzie musiał występować w... różowej koszulce!
Po tym, jak Arsenal Londyn ujawnił wygląd stroju domowego, przyszedł czas na ten wyjazdowy. O ile w przypadku zawodników z pola nie wzbudzają one większych kontrowersji, o tyle z bramkarzem jest już nieco inna sprawa. Wszystko przez... całkowicie różowy trykot dla golkipera.
To nie pierwszy przypadek, kiedy ten uznawany za damski kolor pojawia się na koszulkach. W ostatnim czasie sporo kontrowersji wśród kibiców wzbudziły trykoty Juventusu Turyn, które także zawierały tę barwę. Z kolei zawodnicy byłego klubu Radosława Matusiaka, US Palermo, na co dzień występują w strojach w tym kolorze.

 

Powitanie Drogby


Didier drogba
Didier Drogba w sobotę przyleciał do Chin, gdzie będzie występował w barwach Shanghai Shenhua. Pomimo wczesnych godzin porannych, napastnik został bardzo entuzjastycznie przywitany przez miejscowych kibiców, którzy wiążą z nim olbrzymie nadzieje.
Były zawodnik Chelsea Londyn podpisał 2,5-roczny kontrakt. Będzie zarabiał 200 tysięcy funtów tygodniowo.

Prezentacja Śląska Wrocław


W piątkowy wieczór na wrocławskim Rynku odbyła się prezentacja drużyny mistrza Polski. Piłkarze i trenerzy Śląska przywitali się z kibicami. - Ku rozpaczy wielu, a przede wszystkim ku radości wrocławian, jesteśmy mistrzem Polski i będziemy nim przez rok - zaznaczył Orest Lenczyk.
 
Wrocławianie zainaugurują swój sezon 18 lipca spotkaniem z Budućnostem Podgorica w 2. rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. - Za kilka dni wybieramy się na podbój Europy, oby nam się poszczęściło. Zróbmy wszystko, aby nie było gorzej, a gorzej to znaczy, że nie będziemy na pierwszym miejscu w najbliższych rozgrywkach - powiedział trener.

Tak Balotelli odpoczywa po Euro


Mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie zakończyły się porażką reprezentacji Włoch w finale, a kamery uchwyciły płacz Mario Balotelliego po przegranej. Piłkarz Manchesteru City nie ma już powodów do smutku, bo wybrał się do Saint-Tropez, gdzie korzysta z uroków życia.
W jednej ręce butelka, w drugiej - fajka wodna, a w międzyczasie masaż od pięknej blondynki - tak właśnie Mario Balotelli odpoczywa po rozczarowaniach Euro 2012 i ładuje baterie przed nowym sezonem.
Fotoreporterzy "The Sun" nakryli reprezentanta Włoch w Saint-Tropez, gdzie relaksował się w otoczeniu pięknych kobiet. Balotelliego przyłapano w jednym z nocnych klubów w popularnym francuskim kurorcie, gdzie pozował także do zdjęcia z uczestniczkami konkursu piękności.
Sezon 2012-13 Premier League startuje 18 sierpnia. Nowe rozgrywki Manchester City rozpocznie od meczu z beniaminkiem z Southampton FC.

Lewandowski atakuje Smudę..



Dla Polaków Euro 2012 było turniejem ogromnych nadziei i jeszcze większych rozczarowań. Robert Lewandowski znalazł winnego takiego stanu rzeczy. - Franciszek Smuda miał dużo czasu, by nas właściwie przygotować. Nie zrobił tego - ocenił napastnik.
- Na pewno mamy lepszych zawodników niż wyniki, które osiągnęliśmy. Stać nas na lepszą grę. Nie jesteśmy gorsi od Czechów. Trener miał dużo czasu, by nas przygotować do najważniejszej imprezy życia. Nie zrobił tego. Gryzie mnie to strasznie. Bo była szansa na coś więcej niż tylko sukces sportowy. Nigdy w życiu nie spotkałem się z taką życzliwością kibiców. Chcieliśmy im sprawić radość - powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Piłkarz Borussii Dortmund zwrócił uwagę na zbyt ciężkie treningi. - Na początku w ogóle nie było tematu. Nikt z nas o nic nie spytał. Po paru dniach daliśmy sygnały, że śruba została przykręcona za mocno. Zbyt dużo było statycznych ćwiczeń na siłowni, za mało zajęć z piłkami. To my wyszliśmy z inicjatywą rozmowy. Nie chcieliśmy przesadzać, bo jesteśmy od grania. Interweniowaliśmy, dopiero kiedy granica była przekraczana - wspominał.
Zdaniem Lewandowskiego, Smuda popełnił wiele błędów w trakcie turnieju. - Z Grecją do przerwy było 1:0, rywale w osłabieniu. A w szatni cisza. Powiedziałem, że musimy strzelić drugiego gola, by być pewnym wygranej. Trener tonował bojowe nastroje. Mówił, żeby grać spokojnie i czekać. W drugiej połowie nie dokonywał zmian, choć brakowało sił i zmiennicy by się przydali. Rozumiem, że z ofensywnie nastawioną Rosją zagraliśmy ostrożniej, ale czemu na Czechów wyszliśmy ustawieniem 4-3-2-1? Zagraliśmy słabo. Wróciliśmy do stylu sprzed dwóch lat i porażki 0:3 z Kamerunem. O wszystkim decydował trener. My robiliśmy, co mówił. Zostawiliśmy na boisku mnóstwo zdrowia, ale to było za mało - analizował zawodnik.